Inwestycje w Polsce hamują nie tylko wojna, ale też wysokie koszty i brak przewidywalności
Jadwiga Emilewicz, wiceprezeska Instytutu Sobieskiego, wskazuje, że najnowsze dane i analizy pokazują, iż napływ inwestycji do Polski jest hamowany przez czynniki wewnętrzne, a nie tylko poprzez toczący się konflikt zbrojny na Ukrainie. W ocenie ekspertki, to wysokie koszty energii oraz pracy, a także brak przewidywalności w regulacjach prawnych są głównymi czynnikami odstraszającymi inwestorów. Konkurencja z innymi krajami regionu, takimi jak Rumunia, czy nawet dalsza Hiszpania, staje się coraz bardziej wyraźna.
– Tocząca się za granicą Polski wojna sprawia, że inwestorzy się zastanawiają, czy przyjechać do Polski, czy tutaj inwestować. Jak jednak pokazują dane, to nie strach przed wojną, ale przed cenami energii elektrycznej czy wysokimi kosztami pracy sprawia, że inwestycje dzisiaj do nas nie przychodzą. W krajach również znajdujących się blisko, takich jak Rumunia czy Węgry, inwestorzy pojawiają się pomimo toczącego się konfliktu – mówi Emilewicz.
Z danych rankingowych FDI Confidence Index 2025 wynika, że Polska spadła na ósme miejsce wśród rynków wschodzących, co sygnalizuje, że jest to kierunek, który powinien zaniepokoić polskich decydentów gospodarczych. Węgry i Rumunia zajmują odpowiednio 17. i 21. miejsca w tym rankingu, co może świadczyć o ich rosnącej konkurencyjności w przyciąganiu inwestycji.
– Konkurencja jest bezwzględna. My od lat nie wskazywaliśmy krajów z Europy Zachodniej jako tych, które konkurują z Europą Środkową. Dzisiaj bardzo mocno wybija się Hiszpania, która dysponuje taną energią oraz dostępnym rynkiem basenu Morza Śródziemnego. Dzisiaj inwestorzy się zastanawiają, czy Polska, a może Węgry, Hiszpania bądź Portugalia. My dzisiaj w konkurencji z Hiszpanią przegrywamy – ocenia wiceprezeska Instytutu Sobieskiego.
W kontekście ostatnich danych Narodowego Banku Polskiego, które pokazują znaczny spadek napływu zagranicznych inwestycji bezpośrednich, z 125,7 mld zł w 2023 roku do 56,5 mld zł w 2024 roku, eksperci zauważają, że sytuacja ta jest zjawiskiem problematycznym dla polskiej gospodarki. Pomimo to, według Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, usprawnienia na rynku inwestycyjnym są możliwe, co potwierdzają rekordowe wyniki finalizacji projektów inwestycyjnych w ubiegłym roku.
– Bez inwestycji oparcie się wyłącznie na konsumpcji jest słabym silnikiem wzrostu. To wciąż jest lewar wzrostu, ale ten złoty wiek, z którego się cieszymy w ostatnich 30 latach, może przejść niebezpiecznie do historii, jeśli nie włączymy piątego biegu, którym są inwestycje – podkreśla Emilewicz.
W jej ocenie, aby zachęcić inwestorów, Polska musi skupić się na tworzeniu stabilnego i przewidywalnego otoczenia regulacyjnego oraz dążyć do ograniczenia obciążeń administracyjnych. Dalsze kroki wymagają wypracowania bardziej wyrafinowanego systemu wsparcia inwestycji, aby Polska mogła stać się atrakcyjnym miejscem dla inwestycji na długie lata.
– Czas zatem na strategię i szybkie rozwiązania, bo w przeciwnym razie inwestorzy z Polski uciekną – mówi wiceprezeska Instytutu Sobieskiego.
na podstawie Newseria.pl, fot. Newseria.pl
