UE coraz bardziej odstaje od USA i Chin w rozwoju AI. To zagraża dobrobytowi i pozycji geopolitycznej Europy

admin
5 min czytnia

Cyfrowy Omnibus – szansa na wzmocnienie konkurencyjności Europy

Sztuczna inteligencja staje się jednym z kluczowych czynników globalnej konkurencyjności, a Unia Europejska, mimo silnego zaplecza badawczego i przemysłowego, wciąż traci dystans do Stanów Zjednoczonych i Chin. To w dużej mierze efekt rozdrobnionych przepisów oraz nadmiernych i trudnych do wdrożenia obowiązków regulacyjnych. Komisja Europejska zaproponowała Cyfrowy Omnibus jako początek szerszego upraszczania prawa cyfrowego, ale branża technologiczna podkreśla, że na razie zmiany są kosmetyczne.

Cyfrowy Omnibus to pierwszy pakiet przeglądowy regulacji cyfrowych w Unii Europejskiej. Ma uporządkować system przepisów, które przez lata narastały warstwami – od RODO, czyli rozporządzenia o ochronie danych osobowych, przez DSA i DMA, czyli akty o usługach cyfrowych i rynkach cyfrowych, aż po sektorowe regulacje dotyczące sztucznej inteligencji, danych czy cyberbezpieczeństwa. Ta fragmentacja utrudnia europejskim firmom wdrażanie innowacji, generuje koszty i powoduje, że wiele przedsiębiorstw, szczególnie małych i średnich, rezygnuje z inwestycji w nowe technologie.

 Cyfrowy Omnibus zaprezentowany przez Komisję Europejską to zdecydowanie krok w dobrym kierunku. Jeszcze kilka lat temu w Unii Europejskiej w ogóle nie mieliśmy dyskusji o uproszczeniu prawa, a tym bardziej o deregulacji prawa unijnego. Bardzo cieszy, że w nowej kadencji Komisji Europejskiej zaczęła się ta dyskusja, a Polska w czasie swojej prezydencji rozpoczęła konkretne starania o zmianę europejskiego prawa w celu jego uproszczenia – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji, podczas trzeciej edycji CEE Innovation Day, organizowanego przez Metę i Związek Cyfrowa Polska.

Według resortu dyskusja o uproszczeniach musi prowadzić do realnej zmiany kierunku europejskiej polityki regulacyjnej. Dotychczas to właśnie Unia była pionierem tworzenia kolejnych ram prawnych dotyczących technologii, nie analizując, czy ich kumulacja ogranicza konkurencyjność europejskich firm.

– Dużo pracy przed nami, ponieważ mamy w UE jeszcze wiele obszarów, które należy uprościć. Ale jest ten pierwszy ważny krok i od niego można zaczynać pracę – ocenia wiceminister cyfryzacji.

Do potrzeby głębokiej deregulacji odwołują się także firmy technologiczne, które zwracają uwagę, że Cyfrowy Omnibus nie jest wystarczającą odpowiedzią na potrzebę zmian umożliwiających rozwój innowacyjności. Ich zdaniem europejski rynek cyfrowy jest dziś jednym z najbardziej obciążonych prawnie na świecie. Liczba nakładających się przepisów, wymogów i odpowiedzialności jest większa niż w USA czy państwach Azji, co wpływa na tempo wdrażania innowacji oraz gotowość inwestorów do lokowania projektów AI w Europie.

– W Europie od wielu lat jest takie przekonanie, że regulacje to jest to, co pozwoli jej się stać liderem światowym. To tzw. efekt brukselski: my będziemy pierwsi, którzy będą regulować daną technologię, i to spowoduje, że wszyscy pójdą za nami. Sztuczna inteligencja jest tego bardzo dobrym przykładem. Mamy AI Act, czyli pierwsze regulacje tej technologii na świecie. W konsekwencji Stany Zjednoczone i Chiny rozwijają się w obszarze sztucznej inteligencji, a Europa jest niestety w tyle: nie tworzy dzisiaj wielkich modeli językowych, nie inwestuje wystarczająco w sztuczną inteligencję. To w dużej mierze jest powodowane nadmiarem regulacyjnym – tłumaczy Jakub Turowski, dyrektor ds. polityki publicznej w Mecie na region Europy Środkowo-Wschodniej.

Jak podkreśla, z ponad 100 regulacjami cyfrowymi i 270 organami regulacyjnymi Unia Europejska pozostaje jednym z najbardziej skomplikowanych środowisk prawnych na świecie. Fragmentacja przepisów powoduje, że przedsiębiorcy często nie wiedzą, jak interpretować nowe obowiązki, co utrudnia wdrażanie innowacji.

– Przedsiębiorcy i start-upowcy nie rozumieją tych regulacji. Ich implementacja sama w sobie też jest problemem, a więc uproszczenie jest absolutnie kluczowe – ocenia Jakub Turowski.

Na potrzebę szerszych zmian legislacyjnych wskazują także państwa członkowskie regionu. Łotwa ocenia, że obecny projekt to dopiero pierwszy krok i nie usuwa najważniejszych barier strukturalnych.

 – Aby wykorzystać korzyści, które AI może wnieść na europejski rynek, musimy dostosować różne przepisy. Główny problem legislacji europejskich polega na tym, że one nie są wystarczająco klarowne. Różne dyrekcje generalne pracują nad różnymi sprawami, a temat jest międzysektorowy. Ostatecznie nawet jeśli mamy dobre przepisy w jednym sektorze, ale w innym one hamują innowacje, to nie ma co liczyć na efekty. Dlatego przepisy zorientowane na cel są niezbędne, aby Unia Europejska mogła odblokować pełnię swojego potencjału – ocenia Jurģis Miezainis, sekretarz parlamentarny Ministerstwa Gospodarki Łotwy.

Rosnąca presja na deregulację wynika z pogłębiającego się dystansu technologicznego między Europą a globalnymi liderami. Według analiz dotyczących realizacji rekomendacji raportu Draghiego, który dotyczył właśnie konkurencyjności UE, po roku wdrożono tylko jedno z 10 zaleceń. Tymczasem USA i Chiny rozwijają własne modele i ekosystemy AI znacznie szybciej – w ostatnim roku powstało tam odpowiednio 40 i 15 dużych modeli AI, podczas gdy w całej UE tylko trzy.

Eksperci zwracają uwagę, że aby odwrócić ten trend, nie wystarczy sama zmiana przepisów. Potrzebne są równolegle inwestycje w infrastrukturę, kompetencje i zdolności badawcze. Temu ma służyć AI Apply Strategy, nowa strategia inwestycyjna Komisji Europejskiej, która ma przyspieszyć praktyczne wdrożenia sztucznej inteligencji. Obejmuje

Udostępnij
Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *